Jak zima może pomóc w walce ze stresem?

Zima w pełni. Gdy jest silny mróz, powinniśmy się cieszyć, ponieważ wszystkie mikroby czyli bakteria, wirusy, grzyby chorobotwórcze nie tolerują bardzo niskich temperatur i większość z nich ginie. Gdy zacznie się ocieplać nie będą dla nas zagrożeniem na szeroką skalę.

Poza tym mroźna pogoda daje nam coś więcej. Pomaga nam zwiększyć odporność naszego organizmu poprzez hartowanie. Przyzwyczajanie ciała do niskiej temperatury pozwala na lepszą tolerancję na duże mrozy. Ale nie tylko. Przebywanie w niskiej temperaturze powoduje lepsze spalanie tkanki tłuszczowej, a czynny ruch na mrozie poprawia pracę naszych mięśni i stawów.

Wynika to stąd, że zwykle narażeni na bardzo niską temperaturę otoczenia, zaczynamy się szybciej ruszać, tupać nogami, podskakiwać, klaskać w dłonie i trzeć je. Robimy tak, żeby “się rozgrzać”, a dokładnie chodzi o spalenie kalorii i wyprodukowania większej ilości ciepła. Kalorie są naszym paliwem, podobnie jak węgiel dla pieca. Im więcej spalimy, tym jest nam cieplej, prawda?

Zatem nie narzekajmy na zimę, gdyż ma ona też dobre strony. Co powiecie o zapachu śniegu na mrozie? Pachnie cudownie, tak czysto, świeżo, ostro. Ta czystość i biel śniegu oraz jego zapach wspaniale działają na nasze zmysły, poprawiają nam nastrój. Ciekawe dlaczego? Może odradzają się wspomnienia z dzieciństwa, a może ta czystość i biel kojarzy nam się z nieskalanością, niewinnością, czymś świeżym i pięknym? Albo kojarzy się z niebem i białymi, miękkimi i puchatymi obłokami? W każdym razie spacer zimą po skrzypiącym śniegu może być dobrym sposobem na stres. I nie tylko spacer. Można pozjeżdżać z górki na sankach razem z dziećmi, na nartach lub poślizgać się po lodzie na łyżwach. kto chce niech nawet sobie potańczy na lodzie lub się pościga. Taki ruch jest bardzo zdrowy i da nam same korzyści. Nawet, jeśli trochę zmarzniemy, nie rezygnujmy. Zawsze po powrocie do domu szybko się rozgrzejemy, zjemy dobry obiad, wypijemy gorącą herbatę z cytryną i nic nam nie będzie, żadne przeziębienie nas nie ruszy. A w dodatku będziemy się czuli o niebo szczęśliwsi niż po powrocie z pracy czy szkoły.

Zawał mięśnia sercowego – rozpoznanie laboratoryjne

doctor

Zwężenie tętnic zaopatrujących w krew mięsień sercowy wywołuje obraz chorobowy zwany dusznicą bolesną. Chorzy po fizycznych i psychicznych wysiłkach odczuwają ucisk i zaciskanie w okolicy mostka. Ból utrzymuje się przez 10 do 20 minut i ustępuje przeważnie po zażyciu związków azotynowych, jak nitrogliceryna.
Występowanie dusznicy bolesnej jest związane z szeregiem czynników ryzyka; podwyższenie poziomu cholesterolu we krwi odgrywa tu istotną rolę. Podobnie palenie tytoniu zwęża naczynia krwionośne, jak również pożywienie bogate w tłuszcze. Ważne jest również uwarunkowanie dziedziczne ( jedno z rodziców zachorowało na zawał przed 55 rokiem życia). Pewną rolę usposabiającą ma obciążenie stresami i i brak aktywności fizycznej.
Zwężenie tętnic doprowadzających krew do wszystkich tkanek organizmu dotyczy nie tylko obydwu naczyń wieńcowych serca, ale i tętnic całego ciała. Powoduje to podwyższenie ciśnienia tętniczego krwi. Proces ten można wyjaśnić następującym przykładem:
Wyobraźmy sobie, że litr wody mamy przepuścić przez rurkę długości 20 cm i grubości 3 mm. Zajmie nam to pewną jednostkę czasu. A co jeśli zamienimy rurkę na cieńszą, której grubość wynosi tylko 1 mm? Wtedy oczywiście będziemy musieli włożyć w to o wiele więcej wysiłku a płyn poddać ogromnemu ciśnieniu, jeśli chcemy zrobić to w tym samym czasie, co poprzednio.
To samo dzieje się z sercem, które jest niepodlegającą zmęczeniu pompą mięśniową. By transportować krew naczyniami tętniczymi, serce musi wytwarzać ciśnienie, znane wszystkim, jako ciśnienie tętnicze. Gdy tętnice ulegają znacznemu zwężeniu, zapotrzebowanie organizmu na krew nie zmniejsza się. W związku z tym serce musi pracować więcej, silniej i szybciej.
Pracujący mięsień staje się większy i cięższy. Wzrasta liczba komórek mięśniowych serca. Zwiększona ilość substancji mięśniowej wymaga większego dopływu krwi i tlenu do tkanki mięśniowej, aby była dostatecznie odżywiona i dotleniona. W przypadku zwężenia naczyń wieńcowych nasze serce nie jest wystarczająco odżywione i dotlenione, ponieważ, co jest oczywiste, zwężone naczynia wieńcowe doprowadzają niewystarczającą ilość krwi do tkanki mięśnia sercowego. Dochodzi wtedy do obumierania tkanki, czyli do jej martwicy. Taki stan zagraża życiu i jest określony, jako zawał mięśnia sercowego.
Obumierający mięsień uwalnia do krwiobiegu substancje, które można oznaczyć laboratoryjnie. Występuje to nawet wtedy, gdy z ledwością są rozpoznawalne zmiany w EKG. Badania laboratoryjne mają, zatem rozstrzygające znaczenie dla rozpoznania zawału i śledzenia jego przebiegu.
W większości przypadków zawał serca wywołuje typowe dolegliwości: gwałtowne bóle za mostkowe, często promieniujące do lewego barku, nudności, śmiertelny lęk. Jednakże czasami objawy te mogą nie występować. Mówimy wtedy o zawale niemym, bez bólowym.
Aby wykryć obecność martwicy mięśnia sercowego ( lub innego mięśnia organizmu) wykonujemy takie badania, jak:
– oznaczenia mioglobiny
– aktywność CPK i CK-MB
– aktywność LDH i HBDH
Inne badania laboratoryjne są wykonywane dodatkowo do oceny stresu i odczynu zapalnego, które towarzyszą zawałowi. Są to parametry pośrednie, takie jak:
– podwyższenie OB ( osiąga maksymalną wartość w ciągu tygodnia i pozostaje podwyższone przez dwa tygodnie),
– podwyższenie stężenia cukru we krwi,
– wzrost liczby krwinek białych, utrzymujący się przez trzy do siedmiu dni,
– podwyższenie stężenia białka C.

Mioglobina jest czerwonym barwnikiem mięśniowym. Składa się z części białkowej i odgrywa rolę w magazynowaniu tlenu. Oznaczanie stężenia mioglobiny we krwi często umożliwia wczesne rozpoznanie zawału serca. Ma to szczególne znaczenie, gdyż farmakologiczne rozpuszczenie zakrzepu w naczyniach serca jest możliwe tylko w ciągu około dwóch godzin.
Mioglobinę we krwi można stwierdzić niekiedy już w pół godziny od początku zawału, czyli znacznie wcześniej niż wystąpią zmiany w EKG. Najpóźniej można ją oznaczyć w półtorej godziny po zawale. Istnieje prosty test ( Latex-Bedside-Test) pozwalający na wykrycie mioglobiny w ciągu kilku minut.
Mioglobina ulega w organizmie rozpadowi w bardzo krótkim czasie ( po 10 minutach jej wartość spada do połowy). Wartość prawidłowa mioglobiny wynosi od 7 do 75 mikrogram/litr.

Kinaza kreatynowa, CPK, jest enzymem mięśniowym, którego stężenie we krwi ulega podwyższeniu w chorobach serca i mięśni szkieletowych. Przez oznaczenie stężenia CK-MB ( MB- izoenzym kinazy kreatynowej) lekarz może rozpoznać uszkodzenie mięśnia sercowego.
Wartości prawidłowe:
CPK : 10 do 80 jm/l
CK-MB : 5 do 10 jm/l
CPK, czyli kinaza kreatynowa, jest enzymem zmieniającym grupę fosforanów na kreatynę. Jest to bardzo ważne do przekształcania energii chemicznej w mechaniczną. Bez tego enzymu niemożliwa jest praca mięśni.
CPK występuje w organizmie w postaci różnych podgrup, tzw. izoenzymów, jak np. CK-MB, typowy dla mięśnia sercowego, który jest inaczej zbudowany niż mięśnie szkieletowe. Podwyższenie aktywności CPK nie dowodzi uszkodzenia mięśnia sercowego. Zmiany w mięśniu sercowym oznacza podwyższona aktywność CK-MB w surowicy krwi.
Oznaczenie aktywności CPK ma bardzo duże znaczenie w zdiagnozowaniu świeżego zawału serca. Gdy występują typowe objawy kliniczne i zmiany w EKG oraz następuje wzrost aktywności CPK powyżej 150 jm/l, a zwiększenie aktywności CK-MB wynosi powyżej 6% aktywności całkowitej CPK, z pewnością można postawić rozpoznanie zawału serca.
Przed zwiększeniem aktywności CPK w zawale mięśnia sercowego występuje wzrost stężenia mioglobiny. Wzrost CPK i jego izoenzymu CK-MB na ogół występuje po czterech- sześciu godzinach. CPK osiąga maksymalne stężenie w ciągu dwóch dni, CK-MB w ciągu jednego dnia.

 

 

Najlepsza dieta na stres

 

W większosci przypadków stres przyczynia się do zwiększenia apetytu i odkładania się tłuszczu na brzuchu i biodrach. Sprzyja również złym wyborom żywieniowym i sięganiu po używki oraz złym nawykom m.in. omijaniu głównych posiłków na rzecz niezdrowych przekąsek, bogatych w cukry i tłuszcze, a najlepiej chrupiących, bo intensywne gryzienie pomaga rozładować napięcie oraz zwiększa dopływ tlenu i związków odżywczych do mózgu.

Delikatna równowaga chemiczna w mózgu ma ścisły związek z żywieniowymi zwyczajami. Szkodzi mu przede wszystkim dieta mało urozmaicona, uboga w naturalne i minimalnie przetworzone produkty spożywcze, będące źródłem witamin, składników mineralnych i niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych i antyoksydantów, a zawierające za to nadmiar przemysłowej żywności o działaniu prozapalnym.

Najbardziej negatywnie na psychikę działają szybko przyswajalne węglowodany w postaci cukru, syropu glukozowo-fruktozowego i białej mąki, w które obfituja słodkie i słone przekąski , wypieki cukiernicze, białe pieczywo czy słodzone płatki. To produkty o wysokim indeksie glikemicznym, które ulegają szybkiemu trawieniu, podnosząc poziom cukru we krwi i stymulując intensywne wydzielanie insuliny. Skutkiem tego jest spadek poziomu cukru we krwi, powrót głodu, osłabienie i ochota na słodkie. Te wahania poziomu cukru we krwi są głównym czynnikiem zaburzającym nastrój i koncentrację, natomiast nadwyżki energii są odkładane jako tkanka tłuszczowa.

Zwiększony apetyt pod wpływem psychicznego napięcia to mechanizm, który może być pomocny w niwelowaniu jego skutków. Pod wpływem stresu rośnie bowiem zapotrzebowanie na pewne związki, m.in. witaminy z grupy B, wit. A, C, E i D, zwiazki mineralne takie jak magnez, wapń, potas, cynk, żelazo selen czy molibden, a także jedno- wielonienasycone kwasy tłuszczowe. Tak szeroki wachlarz substancji odżywczych zapewnia na pewno dieta w stylu śródziemnomorskim, która bazuje na warzywach, owocach, roślinach strączkowych, orzechach i rybach, a uwzględnia przy tym tylko niewielkie ilości czerwonego mięsa, nabiału i alkoholu.

20050322071808

Jak dowiedziono w badaniach hiszpańskich, u osób najścislej stosujacych sie do jej zaleceń ryzyko rozwoju depresji było prawie o 60% niższe niż u nieprzestrzegających jej zasad. Korzystne działanie takiego menu wynika nie tylko z bogactwa tłuszczu oliwnego i rybnego, ale też z dużego spożycia roslinnych zwiazków aktywnych. Nawet niewielkie zwiększenie udziału w diecie warzyw i owoców prowadzi do zmniejszenia częstotliwości pojawiania się u dorosłych FMD- częstego stresu psychicznego. Tak określa się występowanie powyżej 14 dni w miesiącu, gdy odczuwane jest przeciążenie stresem, depresją lub innymi problemami emocjonalnymi. Zjadanie 2-4 porcji   dziennie zmniejszało częstość pojawiania się FMD o ponad 40% w stosunku do sytuacji gdy dieta była zawierała najwyżej 1 ich porcję dziennie, i o ponad 50% przy codziennym spożyciu co najmniej 5 porcji warzyw i owoców. Takie działanie „zieleniny” wynika z bogactwa antyoksydantów niwelujących niszczące działanie wolnych rodników, które powstają w nadmiarze w sytuacjach stresowych. Produkty roślinne zawierają też alkalizujące składniki mineralne, które pomagają ograniczać kolejny aspekt negatywnego działania stresu, jakim jest zakwaszanie organizmu. Zapewniają ponadto bogactwo złożonych weglowodanów i błonnika, co sprawia, że są trawione powoli i pomagają ograniczyć nadmierne wydzielanie insuliny.

Dzięki temu zarówno warzywa, jak i nasiona roślin strączkowych i pełnoziarniste produkty zbożowe są idealnym źródłem energii w codziennej diecie. W antystresowym menu powinny pojawić się ponadto chude produkty białkowe, które zapewniają kluczowe dla mózgu witaminy a także szereg superproduktów zbawiennych również dla odporności i zdrowia skóry.